75. rocznica likwidacji pruszkowskiego getta i deportacji Żydów

Komitet organizacyjny obchodów 75. rocznicy deportacji pruszkowskich Żydów do getta w Warszawie, skąd w większości trafili do obozu zagłady w Treblince, informuje, że w dniu 29 stycznia br. o godz. 12.00 rozpocznie się uroczystość żałobna na placu, gdzie stała synagoga, to jest na zapleczu domów nr 38 i 40 przy ul. B. Prusa. Kto pragnie... Przeczytaj artykuł


Komitet organizacyjny obchodów 75. rocznicy deportacji pruszkowskich Żydów do getta w Warszawie, skąd w większości trafili do obozu zagłady w Treblince, informuje, że w dniu 29 stycznia br. o godz. 12.00 rozpocznie się uroczystość żałobna na placu, gdzie stała synagoga, to jest na zapleczu domów nr 38 i 40 przy ul. B. Prusa.

Kto pragnie oddać cześć pamięci około jednego tysiąca pomordowanych obywateli miasta Pruszkowa – dzieci, kobiet i mężczyzn – będzie mógł to uczynić zapalając znicz, składając kwiaty, zmawiając modlitwę.

Celem hitlerowskich zbrodniarzy była nie tylko fizyczna likwidacja Żydów, ale także zatarcie wszelkiej pamięci o nich. Nie zapominając o męczeństwie pruszkowskich Żydów dajemy dowód, że jesteśmy po stronie ofiar, a nie katów.

Historia pruszkowskich Żydów skończyła się 30 stycznia 1941 roku. Około 1400 osób stłoczonych od listopada poprzedniego roku w miejscowym getcie przy ul. Komorowskiej zostało przetransportowanych do wielkiego getta w Warszawie.

Od pierwszych dni okupacji ludność żydowska znalazła się w dużo trudniejszym położeniu niż Polacy, okupacyjne obostrzenia – oparte na rasistowskich przepisach ustaw norymberskich – wobec nich były dużo surowsze. Żydzi byli praktycznie wyjęci spod prawa. Pozbawiono ich możliwości zarobkowania, ich mienie było konfiskowane i grabione, byli poniżani, bici, zapędzani do najcięższych prac. Już w Pruszkowie niektórych zamordowano, jak młodocianego Heńka Ratha z ul. B. Prusa, który został zakatowany przy pracy ponad siły w warsztatach kolejowych.

W warszawskim getcie czekał ich głód, choroby, egzekucje; co czwarty nie przeżył tego pobytu. Wielu wybawienia szukało w samobójstwie, w tym pięcioosobowa rodzina Israela Berensztejna z ul. Kościelnej. Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie skali cierpień i męczeństwa pruszkowskich Żydów, rozpaczy rodziców nie mogących zrobić nic lepszego dla swych dzieci poza podaniem im trucizny w wagonie do Treblinki. W tej miejscowości znajdują się prochy większości pruszkowskich Żydów. Po wojnie odnalazł się tylko co dziesiąty.